wtorek, 16 września 2014

Prolog

 

    Westchnęłam cicho, tym samym przerywając ciszę panującą w pomieszczeniu. Wcześniej rozkładałam na stole zdjęcia, teraz po prostu siedziałam, wpatrując się w każdego po kolei. Nigdy nie miałam okazji stanąć z nimi twarzą w twarz, lecz pomimo tego wydawało mi się, jakbym ich znała od zawsze. Moja wiedza od dawna przestała ograniczać się tylko do imion, nazwisk, pseudonimów i dat urodzenia, o nie. Teraz mogłam śmiało powiedzieć ich zainteresowania... Nie, w tej chwili mogłam napisać o nich książkę.
Fakt ten nie mógł być dziwny. Nie przy nim. Momentami wydawać by się mogło, iż opowiadanie o nich jest sensem jego życia. W oczach za każdym razem widziałam przeróżne emocje, które nie raz wprawiały mnie w zadumę. Wszystko się zmieniało... Miłość zmieniała się w nienawiść, by po chwili w tęczówkach tańczyła iskra przyjaźni i uwielbienia. Jego barwa głosu także ulegała zmianie, a ja już dawno nauczyłam się, jaką osobą być podczas jego licznych huśtawek nastroju. Najważniejsza była jedna zasada: bądź kochaną, grzeczną dziewczynką. Z początku to nie było łatwe zadanie, lecz czas uczy i teraz właśnie taką osobą się stałam. Jego ideałem siostrzyczki, którą od małego pragnęłam być.
    Przeniosłam wzrok na zegar. Zbliżała się pora, kiedy on miał przyjść. Uradowana i pełna obaw jednocześnie, wstałam, by skierować swe kroki do starego adaptera. Pomimo sędziwego wieku urządzenie nadal działało. Dbałam o nie, gdyż tylko na nim kilka jego ulubionych melodii tak pięknie brzmiało i na dodatek miały swoisty urok. To nie były nowoczesne kolumny czy inne ustrojstwa, których basy rozchodziły się po całym budynku, doprowadzając wiele osób do szału. 
Wzięłam płytę, którą odtwarzałam za każdym razem, gdy on się zjawiał. Ustawiłam odpowiednio urządzenie, by już po chwili móc słuchać coraz bardziej rozbrzmiewającej w pomieszczeniu muzyki. On lubił Ludwiga Van Beethovena, szczególnie ukochał sobie utwór "Dla Elizy". Nie było dnia, by chociaż jeden raz nie zanucił tego utworu. Lubił też podkreślać swoją ogromną miłość do instrumentów. Fortepian, pianino, wiolonczela... Tego było o wiele więcej, lecz szczególnie klawiszowe trafiły do jego serca. 
    Nagle do moich uszu dobiegł szelest. Odwróciłam się, by mój wzrok mógł spocząć na nim. Przyglądał się rozłożonym na stole zdjęciom. Jego mina wyrażała zamyślenie, a na czole pojawiły się bruzdy. Po chwili złapał jedną z fotografii i namiętnie pogładził widniejącą na niej twarz opuszkami palców. Patrzyłam na niego dłuższą chwilę, a on trwał w tej pozycji. Gdy podziwiał tę drobną, porcelanową buzię, nigdy nie widziałam w jego oczach negatywnych emocji.
    Pomimo faktu, że dzięki niemu  udało mi się bardzo dobrze poznać także i tego specyficznego chłopaka o urodzie lalki, to nigdy nie umiałam pojąć, co w nim takiego wyjątkowego. Gdy jeszcze byłam trochę młodsza, pytałam za każdym razem, lecz on jedynie przenosił na mnie swoje spokojne oczy i oznajmiał "Jak go ujrzysz, gdy go poznasz - zrozumiesz.", potem czochrał moje włosy z pobłażliwym uśmiechem.      Żałowałam, iż nie wiem już teraz. Może byłabym bardziej pożyteczna, umiałabym się bardziej przykładać do moich zadań?
    Te myśli przywoływały smutek, a z mojej twarzy zawsze znikał uśmiech. Rozumiałam, że nie było ze mnie korzyści. Gdyby nie polecenia mojego brata, nic bym nie zrobiła, by mu pomóc. Przecież lepiej byłoby, gdybym potrafiła zrobić coś dobrego od siebie samej, gdybym sama coś wymyśliła. Czy nie byłoby to dobre? Okazałbym się lepszą siostrzyczką...
    - Już niedługo nadejdzie czas - jego głos wyrwał mnie z zamyślenia, a moje oczy z podłogi powędrowały w jego stronę. Nie wyczułam, że od dłuższego czasu nie przyglądał się fotografii, lecz mnie. - Przygotowałaś się już?
Na to pytanie praktycznie od razu pokiwałam głową.
    - Oczywiście, nie mogę się doczekać!
Chciałam, by mój głos brzmiał entuzjastycznie, co nie do końca się udało.
On podszedł do mnie i z uśmiechem rozczochrał moje włosy, by potem objąć mnie ramieniem i przytulić. 
    - Kochana z ciebie siostrzyczka - powiedział cicho. - Już niedługo wszystko będzie jeszcze lepsze. Będziemy szczęśliwi.


Oddaję w wasze ręce prolog. Z początku miałam go nie pisać, ale nagle wpadłam jednak na jakiś pomysł i oto jest! :)
Poszukuję bety, gdyż zbyt wielkie przeciążanie tej obecnej nie jest wskazane. :)
Prolog sprawdziła nejimakidori, której bardzo dziękuję i dedykuję ten post. ;* Jest wiele rzeczy, za które mogłabym ci podziękować, ale i tak nie dam spoilerów. ^.^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz